wakacyjne kwiatki

Wakacyjne kwiatki

Tylko Bałtyk i ta bryza!!!

Udałem się latem na bałtyckie plaże. Ach, jak ja kocham nasz Bałtyk! Ten zapach morza, szum fal i złoty piasek… Nawet lodowata woda nie jest w stanie mnie przegonić do śródziemnomorskich kurortów.
I jak to nad morzem: opalanie, lody, rybka, spacery wieczorami. Jak tu nie oddychać pełną piersią? Przez pierwsze dni nie odpuszcza podekscytowanie, przestajemy się spieszyć, delektujemy się miejscem i wakacjami.

Upominki z wakacji

Upominki nad polskim morzem, tysiące straganów, butików, sklepików na szlaku spacerowym. Na szczęście na plaży jest z tym spokój 🙂 Na ulicach każdy przekonuje „kup to”, „kup u mnie”, „u mnie najlepsze i najszybsze”, „kupuj cały ten plastik, który mam na straganie”. Turysta dostaje oczopląsu od tak rozbudowanej oferty. Potyka się człowiek o tysiące gadżetów, próbując dojść choćby na lody. A tu dzieci dokładają swoje: „mama, tata, ja chcę piłkę, ja chcę samolot, kup mi wiatraczek, daj 2 zł!” 🙂 i tak cały dzień 🙂 
Ulegasz, bo w końcu jakąś pamiątkę wypadałoby przywieźć do domu. A co tam, sobie też coś kupię 🙂 

Nie ma to jak się ładnie opalić

Lato dopisało, upalne dni pokazały swoje pazurki. Czyli jak się skończyło? „Spaliłem się”. W takim razie zasuwam po balsam nawilżający, może znajdę sprawdzony, który miałem w zeszłym roku. Pierwszy sklep i brak jakiegokolwiek, w drugim też nie ma żadnego. W kolejnym na szczęście zalega kilka na półce, ale nie nawilżających. Nie ma mojego. Więc pytam o konkretny model, konkretnego producenta. Słyszę „nie mam”. I cisza, nic nowego, nic w zamian, nic alternatywnego. Odchodzę jeszcze optymistyczny, bo to początek ulicy. Ale w następnych to samo. Biegam tak godzinę, a na głowę leje mi się żar z nieba. Że też udaru nie dostałem po drodze! Jest ze mną coraz gorzej. W środku lata nigdzie nie ma balsamu nawilżającego, a już zwłaszcza znanej polskiej firmy! Wydawało się, że to powinno być wszędzie!

Przede mną kolejny punkt. Zerkam od wejścia na półki z kosmetykami i… widzę… jest jeden, jest drugi, ale jakiś inny kolor. Zerkam na etykietę, ale tam czcionka chyba 1,5, nic nie widzę. Zaczepiam sprzedawczynię i proszę o przeczytanie, ponieważ nie mam przy sobie okularów. „Panie, ja też tego nie widzę” odpowiada i oddaje mi opakowanie. Udaję jeszcze zadowolonego, biorę jedno opakowanie do ręki, drugie, patrzę, porównuję. Ale nie rozumiem do czego służy jeden, a do czego drugi?

– Proszę pani, czym one się różnią, bo nie umiem dojść do tego? – pytam zdezorientowany
– Nie mam pojęcia, przecież ja ich nie używam! – słyszę od sprzedawczyni. Wracam ze spuszczoną głową do pensjonatu, z pustymi rękami.

Nad morzem obowiązkowa rybka

Kolejne dni spędzamy na delektowaniu się wolnością, jodem i piaskiem między palcami. Ale nie zjeść smażonej rybki w blasku zachodzącego słońca, to już jest poważne wykroczenie. Dwójka dorosłych i dwójka dzieci składa zamówienie.
– Poproszę dwa małe halibuty i dwa małe dorsze dla dzieci. Niech każda porcja nie przekracza 250 g. – proszę sprzedawczynię o niewielkie porcje, bo nie jesteśmy jeszcze bardzo głodni. Domawiam napoje i dodatki.

Mija 15 minut.
– Numer 26! – Drze się pani z okienka. – 190 zł się należy – mówi.
– Ile???!!! – pytam zaskoczony wielkością rachunku. Patrzę na te ryby i oczy robią mi się jak ping pongi. Widzę przed sobą gigantyczne porcje. Włos zaczyna mi się jeżyć.
– Mniejszych nie miałam – wyprzedza moje pytanie. Chyba się domyśliła, że coś powiem . Na moje oko ryby ważyły ponad 400g każda. I nie zrozumiesz, dlaczego nie dało się przekroić na pół, np. tylko dla dzieci. I też nie dało się z klientem porozmawiać, czy takie mogą być? Co zaproponować klientowi, gdy ryby są takie duże? Zasugerowałem od siebie, że można było ją przekroić na pół i akurat wyszłyby takie małe porcje dla dzieci.
– Takie już miałam pokrojone i nic na to nie poradzę – pada odpowiedź.

Nie zjedliśmy na miejscu wszystkiego. Nikt nie był w stanie zmieścić w całości swojej porcji. Wzięliśmy na wynos, żeby jedzenia nie wyrzucać.

Super miodzio! Czyli miód pszczeli z najlepszej pasieki

Spacer po plaży daje ukojenie. Ale zbliżając się do latarni przypomniało mi się, że pod latarnią stoi człowiek i sprzedaje miód. Mój kolega co roku u niego kupuje i bardzo sobie chwali. Z daleka zauważyłem samochód z otwartym bagażnikiem, przed nim stolik i sprzedawca. Rozmawia z pewną kobietą.

Gdy się zbliżam słyszę miłą pogawędkę.
– A ja mam ten miód od pana jeszcze z zeszłego roku, wtedy dostałam słoiczek gratis. A pyszny był ten, lejący tamten, ale się ładnie scukrzył… – i tak kilkanaście minut. Stoję za panią i już dreptam nogami, a pan podtrzymuje każdy nowy wątek, zerkając na mnie zabawnie. Mógłby już troszkę skracać te zabawne watki, zwłaszcza widząc czekającego następnego klienta. Myślę sobie po cichu „wezmę cztery – będzie rabat”. Przez ramie kobiety widzę jak przysuwa w swoją stronę 8 słoików.

Więc pada pytanie:
– Ile za to? – pyta zadowolona z nadzieją w głosie. Pada cena. Nastaje cisza. Pani jest wyraźnie zaskoczona. Sprzedawca podał standardową cenę, pomnożoną przez ilość słoików. Nie dał żadnej zniżki.
– A może rabat jakiś dla stałej klientki? W dodatku za 8 słoików, już tyle lat u pana kupuję – kobieta podejmuje walkę.
– Proszę pani, jak pani ich nie kupi, to kupi ktoś inny, nie mam z tym problemu. Dzisiaj, czy za tydzień, ale pójdą – odpowiada z dumą sprzedawca. I tu zapadła ponownie grobowa cisza. Pani wyciągnęła pieniądze, zapłaciła.
– Co dla pana? – padło w moja stronę.
– Cztery proszę – podaję odliczoną gotówkę i odchodzę.

Co lubimy w obsłudze klienta?

Każdy lubi w obsłudze to „coś”, co czasami ciężko sprecyzować jednym zdaniem. Bywa, że na pozytywny odbiór wpływa kilka różnorodnych czynników. Czasami to miły sprzedawca, wybitny fachowiec, niezły kawalarz. Niektórzy lubią konkrety, rzeczowość, inni pogaduszki. Każdy z nas lubi coś innego. Niekiedy prawie wszystko gra, ale jeden mały czynnik potrafi zniechęcić do zakupu. Jak to zrobić, żeby zadowolić każdego?

Te krótkie historie wyjęte z wakacyjnego życia pozostawiam do przemyślenia.
Czuj się jak klient, więc skorzystaj ze szkolenia z obsługi klienta i  naucz się dobrze obsługiwać.

Kreator