spacerowanie

Przepis na sukces 2 – Spaceruj!

Szkoła…

W czasach szkolnych, ilekroć musiałam nauczyć się na pamięć wiersza, brałam do ręki książkę. Następnie maszerowałam po pokoju w tę i z powrotem, powtarzając tekst. Kiedy tak chodziłam, szło mi to szybciej i o wiele łatwiej. Okazuje się, że postępuje tak wiele osób. I maluczcy, i wielcy, dla który spacerowanie jest nieodłącznym elementem twórczości.

Wielcy ludzie…

Ci wielcy, z przeszłości zostali opisani w fantastycznej książce: „Filozofia chodzenia” Frederica Grosa. Przede wszystkim można z niej dowiedzieć się, że na przykład Fryderyk Nietzsche wyznawał zasadę:
Jak najmniej siedzieć, nie wierzyć żadnej myśli, która się nie urodziła na wolnym powietrzu i przy swobodnym ruchu. (1)

Dodatkowo Nietzsche uważał, że piszemy stopami, a chodzenie to podstawowy warunek wszelkiego tworzenia. Dlatego codziennie wybierał się na długie wędrówki, notując wrażenia cielesne i umysłowe, które mu wtedy towarzyszyły.

Słynny Emanuel Kant miał natomiast przezwisko „zegar Królewca”. Ponieważ codziennie o godzinie 8.00 przekraczał próg domu i szedł na krótki spacer. Dodatkowo wychodził także po południu, zawsze tą samą drogą i tylko dwa razy w życiu zmienił trasę przechadzki. Wyruszał bez względu na pogodę i spacerował każdego dnia, dla higieny oraz z poczucia obowiązku. Należy pamiętać, że jego tryb życia do tego stopnia oparty był o niezmienne rytuały, że można z dużym prawdopodobieństwem zdiagnozować u niego nerwicę natręctw. W szczególności było to życie według zegarka, każda rzecz na swoim miejscu, każdy dzień identyczny. Jednak Kant postrzegał swój regularny tryb życia jako służący zdrowiu. W związku z tym pewnie coś w tym było, bo dożył lat osiemdziesięciu.

Spacerowanie – budowanie charakteru

Dużą rangę spacerowaniu nadawał także Gandhi. Przede wszystkim spacerowanie stanowiło dla niego codzienny obowiązek i narzędzie budowania charakteru. Dodatkowo żadnych kobiet, mięsa czy alkoholu. Gandhi twierdził, że w czasie chodzenia niby notujemy to, co dzieje się na zewnątrz, ale umysł zwraca się tak naprawdę ku wnętrzu. Zwłaszcza wtedy częściej rozmawiamy sami ze sobą. W jego przypadku chodzenie i marsze stały się dodatkowo zwycięskimi narzędziami w walce o wolność jego kraju.

Należy pamiętać, że długie i samotne spacerowanie uwielbiał Józef Piłsudski. Miłośnikiem przechadzek byli Beethoven i Czajkowski. W starożytnej Grecji natomiast Arystoteles założył szkołę perypatetyków (od greckiego słowa „przechadzać się”), w której podczas wspólnych spacerów odbywały się wykłady filozoficzne oraz dyskusje.
Również wielu słynnych pisarzy pracowało na stojąco, np. Ernest Hemingway czy Vladimir Nabokov. A współcześnie, Philip Roth stwierdza nawet, że napisanie jednej strony jest możliwe po przejściu dokładnie jednego kilometra.

Chodzone spotkania biznesowe…

Dzisiaj w Stanach Zjednoczonych modne stały się chodzone spotkania biznesowe (walk and talk).
Zwłaszcza ich zwolennikiem jest ponoć Mark Zuckerberg. Zamiast siedzenia w sali konferencyjnej, co już brzmi dla niektórych strasznie, zespół udaje się na wspólną przechadzkę. W ten sposób ustala ważne kwestie i rozwiązuje problemy. Wersja minimalistyczna to zebrania na stojąco. Są one równie efektywne, co tradycyjne, a zawsze o wiele krótsze.

Dlaczego chodzenie, spacerowanie, przechadzanie się są tak ważne?

  • Jest oczywiste i od dawna wiadome, że siedzący tryb życia nas niszczy, zaś ruch to życie. Przede wszystkim dzięki systematycznemu chodzeniu maleje ryzyko zawału serca i stabilizuje się ciśnienie krwi. Dodatkowo mózg się dotlenia, co poprawia jego funkcjonowanie. W szczególności wzmacniają się mięśnie i kości. Zwiększa się także odporność na choroby i wirusy.
  • Nas interesuje jednak także to, jaki chodzenie ma wpływa na naszą pracę. I co się okazuje? Badania jasno potwierdzają, że osoby uprawiające jakikolwiek sport (marsze, bieganie, siłownia, joga) kilka razy w tygodniu, pracują wydajniej od innych.
  • Dla pracy umysłowej i kreatywnej istotne jest, że umiarkowany i monotonny wysiłek uaktywnia mózg. Zwłaszcza podczas spacerowania mózg porządkuje informacje, tworzy nowe połączenia i znajduje ścieżki do rozwiązania problemów.
  • Ważnym aspektem jest odpoczynek. Kiedy pracujemy intensywnie nad rozwiązaniem jakiegoś problemu, potrzebujemy po pewnym czasie oderwania się i wytchnienia. Więc gdy robisz sobie przerwę na spacer, odpoczywasz, wtedy mózg utrwala zdobyte wcześniej informacje. Zwłaszcza wtedy przychodzą nowe pomysły i oczekiwane rozwiązania. Są one efektem procesu inkubacji, czyli nieświadomej pracy mózgu nad niedokończonym zadaniem.
  • Chodzenie zmienia schematy myślenia, zwiększając naszą twórczość. I to aż o 60%, bez względu na to, czy spacerujesz na dworze, czy przemieszczasz się po biurze (2).
  • Dodatkowo, na ogół spacerujemy wśród zieleni. A kolor zielony jest przyjacielem naszej kreatywności. Sam jego widok usprawnia twórcze myślenie.
  • Chodząc, jesteśmy bardziej odprężeni, a zrelaksowani ludzie, jak się okazuje, podejmują inne, lepsze decyzje niż ci będący akurat w stresie.

Jakie działania możesz podjąć już teraz?

  • Zamiast siedzieć, wstań (np. przemawiając lub zabierając głos na zebraniu)
  • Zorganizuj zebranie zespołu na stojąco
  • Dłuższe rozmowy telefoniczne prowadź przechadzając się po pokoju
  • Kiedy potrzebujesz wymyślić w firmie coś nowego, zaproś swój zespół na spacer. Podaj cel wyjścia i wyznacz osobę do notowania pomysłów. A kiedy wrócicie, zanalizujcie wyniki. Czy było inaczej niż zwykle?
  • No i to, co już wiesz od dawna… Schody, zamiast windy… Rower zamiast samochodu… Wysiąść przystanek wcześniej i tak dalej…

Wybierz się więc na spacer, a ciało i mózg na pewno Ci się odwdzięczą.

Zapraszamy do firmy KREATOR na treningi kształtujące twórcze myślenie. Zachęcając do własnego rozwoju polecam szkolenie design thinking.

Katarzyna Grzempowska
Prezes Zarządu KREATOR Sp. z o.o.

Przypisy:
1) „Ecce Homo”, w: „Filozofia chodzenia” s.15.
2) Marily Oppezzo and Daniel L. Schwartz: Give Your Ideas Some Legs: The Positive Effect of Walking on Creative Thinking, Stanford University.