Ekspert ma moc

Kilka lat temu do Danuty Walewskiej z „Rzeczpospolitej” zadzwonił PR-owiec jednej z dużych firm.
– Pani redaktor, zauważyliśmy, że pani pisze… tak nie do końca dobrze o naszej firmie. Oczywiście nie jednoznacznie źle, no ale warto byłoby lepiej. No więc ja mam pytanie w imieniu swoim i naszego pana prezesa: jak można by się z panią ułożyć? – To ja wolę od ściany… – odpowiedziała dziennikarka.

Anegdota ta, przytoczona kilka lat temu na Kongresie Public Relations Trendy, to świetny przykład na to, że  z mediami lepiej się nie układać, a już na pewno nie w taki sposób. A więc w jaki? I czy w ogóle?

Kiedy zarządzamy firmą lub – szerzej – pełnimy w niej rolę publiczną, na współpracę z mediami jesteśmy praktycznie skazani. Oznacza to bowiem, że jesteśmy autorytetem w jakiejś dziedzinie. A media lubią autorytety. Lubią ludzi, którzy mają coś ciekawego do powiedzenia, mają wiedzę, pozycję i blask. Jesteśmy więc dla dziennikarzy bardzo smacznym kąskiem.

Jeśli jeszcze nie przyszli, by się poczęstować, warto zastanowić się dlaczego i postawić we współpracy z mediami na pewną bardzo przydatną technikę komunikacji.

„Daj mi eksperta” – tak można ją ująć najprościej, choć Anglosasi wolą określenie „Go-to Guys” (w skrócie G2G).

Technika ta nie ma nic wspólnego ze sztampowymi działaniami PR-owymi, których ofiarą padła redaktor Walewska z historii na wstępie. „Go-to Guys” to metoda dużo bardziej subtelna, oparta na wzajemnym szacunku i współpracy, i co bardzo istotne, przynosząca wymierne korzyści obu stronom.

Kim jest tajemniczo brzmiący G2G? To medialny ekspert, specjalista w danej dziedzinie, do którego dziennikarze dzwonią, gdy pilnie potrzebują fachowej opinii czy komentarza na określony temat. Sama jestem dziennikarką – taki notes wypełniony telefonami do „dyżurnych i wybitnych” autorytetów to największy mój skarb, którym mogę się pochwalić po wielu latach pracy w branży. Jak działa G2G? To niemal jak odruch psa Pawłowa: potrzebuję komentarza ekonomisty – dzwonię do prof. Witolda Orłowskiego, gdy jest mi potrzebna wypowiedź autorytetu w etyce – ekran komórki „sam” wybiera prof. Magdalenę Środę. Żelaznym specem od języka polskiego jest prof. Miodek, który zazwyczaj chętnie odbiera telefon, podobnie jak prof. Lew-Starowicz, tyle że ten ostatni – jak wiadomo – dzieli się swoim zdaniem na zupełnie inne sprawy.

Korzyści takiej współpracy są wymierne dla obu stron. Dziennikarz zyskuje wyważony komentarz niezależnego eksperta, który jest mu niezbędny do stworzenia dobrego materiału. A ekspert? Wychodzi z cienia swojego firmowego gabinetu na świat – dzieli się czymś najcenniejszą, co ma – wiedzą, a przy okazji efektywnie podnosi rozpoznawalność własnej osoby  i przyczynia się do budowania wysokiej pozycji firmy.

Planeta G2G to elitarne grono rozchwytywanych przez media specjalistów, których zdanie się liczy. Nie ma Państwa jeszcze w tym klubie? Można nad tym popracować.

I warto. Rozpoznawalność medialna w prosty sposób przekłada się na mocną pozycję zawodową. Ci menadżerowie, których głos znamy z prasy czy radiowych anten, robią większą karierę niż ich koledzy na podobnych stanowiskach, a zawodowa atrakcyjność i pozycja liderów lokalnej społeczności – rośnie w sposób znaczący.

Wykorzystywać zainteresowanie mediów do realizacji własnych celów, do bardzo świadomego zarządzania informacją o sobie i swojej firmie – to prawdziwa sztuka, której warto się uczyć.

 

Autor: Katarzyna Bielińska

Trener KREATOR