Oczywiście nie chodzi o młotek, a o nowe narzędzie. O narzędzie, które sprawia, ze coaching jest skuteczniejszy i szybszy; szczególnie w przypadku osób, którym brakuje motywacji i/lub zaangażowania, oraz w przypadku „trudnych klientów” coachingu, na których „nic nie działa” - takich, którzy nad kominkiem kolekcjonują głowy coachów, którzy sobie z nimi „nie poradzili”.
Nowe rozumienie prowokacji
Czy lubisz, gdy ktoś daje ci „dobre rady”?
Czy postępujesz zgodnie z nimi? Bardzo rzadko. Tylko wtedy, kiedy dokładnie po to przyszedłeś: do doradcy, księgowego, prawnika. Kiedy słyszysz „dobre rady” od szefa czy kolegi, niekoniecznie będziesz chciał postąpic zgodnie z nimi. Szczerze mówiąc – często zrobisz dokladnie odwrotnie.
Skoro tak jest, spróbujmy inaczej: dajmy tzw. „dobrą radę”, używając wielkiego cudzysłowu, aby rozmówca nie miał wątpliwości, że „dobra rada” nie jest na poważnie. Dzieki temu nie spalimy dobrego rozwiązania, które rozmówca odrzuci, bo nie jest jego, będzie za to mógł sam je odkryć i zastosować. Udajmy głupiego i opacznie zrozummy to, co do nas mówi, będzie musiał powiedzieć to precyzyjniej i z wiekszym przekonaniem. Udajmy, że kwestionujemy jego osiągnięcie, będzie musiał przede wszystkim sam przed sobą je potwierdzić i dopiero wtedy zgodzimy się ustąpić i zgodzić się: to rzeczywiście sukces.
Skąd się wziął coaching prowokatywny?
Coaching prowokatywny pojawił się w Polsce stosunkowo niedawno, bo w roku 2004 wraz z twórcą podejścia prowokatywnego, Frankiem Farrellym. Pojawił się i od razu wywołał burzę. Pojawiły się jednocześnie protesty i zachwyty. Wątpliwości i entuzjazm.
Ci, którzy zetknęli się z ta metodą na żywo, wyrażają często entuzjazm. Ci, którzy tylko o tym czytali lub słyszeli – niedowierzanie i wątpliwości. Co jest przyczyną takiej różnorodności opinii?
O coachingu wiele już napisano. Choć jest zjawiskiem stosunkowo nowym, jest coraz szerzej docenianym sposobem rozwoju oragnizacji i jednostek. Z podstawowych założeń wynika, że osoba korzystająca z coachingu (nazwijmy go ‘klientem’) jest centralna postacią procesu coachingu. To ona wyznacza i osiąga cele, to ona szuka sposobów, to ona jest „właścicielem” wypracowanych rozwiązań. Rolą coacha jest zadawać właściwe pytania i „trzymać się w cieniu”.
W coachingu prowokatywnym, coach „walczy” o centralne miejsce z klientem, sprzecza się z nim, wątpi w możliwości, kwestionuje sukcesy, demonstruje wszelkiego rodzaju wątpliwości. I choć podstawowe założenia są dokładnie te same, zachowania coacha prowokatywnego znacznie się różnią od zachowań coacha „klasycznego”. Brzmi dziwnie? To dobrze! Ma tak brzmieć.
Narzędzia coachingu prowokatywnego pochodzą z odkryć poczynionych przez Franka Farrelly’ego w terapii. Stamtąd dostały się do coachingu zaadaptowane przez coachów i trenerów w Niemczech, Anglii, Holandii i w Polsce.
Instrukcja obslugi osła
Osioł porusza się do przodu nie wtedy, kiedy go pchamy, lecz tylko wtedy, kiedy ciągniemy go za ogon. To podstawowa instrukcja obsługi nie tylko osła. Jako ludzie też często jesteśmy przekorni.
To podstawa coachingu prowokatywnego: ciągnąć osła za ogon.
Klient zachęcany, by dał sobie spokój z rozwiązaniami – szuka ich ze zdwojoną energią. „Błędnie zrozumiany” – jaśniej i precyzyjniej przedstawia swój punkt widzenia. „Powstrzymywany” – działa!
Komunikacja prowokatywna – humor, serce, wyzwania
Żeby o konkretnej komunikacji powiedzieć, że jest prowokatywna, musi ona spełnić kilka kryteriów: musi być oparta na życzliwości, a właściwie dogłębnie nią przesiąknięta, musi być pełna ciepłego humoru oraz musi stawiać wyzwania. Musi spełniać te trzy kryteria jednocześnie.

Rys. za: Jaap Hollander, Jeffrey Wijnberg „Coaching Prowokatywny”
Jeśli jest życzliwa, pełna humoru, ale nie stawia wyzwań – jest miło, przyjemnie, ale nic istotnego się nie wydarzy.
Jeśli jest pełna humoru i stawia wyzwania, ale nie jest przsiąknięta życzliwością – najprawdopodobniej smiejemy się z kogoś, zwłaszcza jeśli to my mu to wyzwanie zorganizowaliśmy. Niemcy nazywają to Schadenfreude.
Jeśli jest pełna życzliwość i wyzwania, ale nie ma humoru, działanie zmienia się w ciężką orkę. Dopiero ciepły humor sprawia, że jest łatwiej, lżej, że chce się podjąć wyzwanie, zrobić kolejny krok, że chce się dojść do mety.
Od osoby komunikującej się prowokatywne wymaga to pewnej szczególnej postawy. Otwartego serca, wyczulenia na absurdy i dużej wewnętrznej stabilności. Co więcej – samo nastawienie nie wystarczy. Potrzebne są też takie umiejętności, jak czytanie niewerbalnych sygnałów wysyłanych przez rozmówcę, elastyczność w zachowaniu, trochę umiejętności aktorskich. Potrzebny jest dystans do samego siebie.
Czystość intencji – test etyczny
Osoby, które są w dobrym kontakcie, są dla siebie nawzajem otwarte. Czytają w sobie nawzajem jak w otwartej księdze. To oczywiście wielka szansa zbudowania zaufania i dlugofalowych bardzo dobrych partnerskich relacji. Trzeba jednak pamietać, że wtedy także łatwiej odczytać intencje drugiej osoby. Jeśli nie są czyste, rozmówca łatwiej to zauważy i tym boleśniej odczuje – wtedy koniec z dobrą relacją. Koniec z przyjaźnią, partnerstwem, biznesem. Koniec także z dobrą reputacją.
Jeśli jednak naszą szczerą intencją jest najlepiej pojęty interes drugiej strony – tę intencję rozmówca też łatwo odczyta. Owocem będzie zaufanie i chętna współpraca. Rozwój współpracy, biznesu, przyjaźni.
Brzmi znajomo? Przecież ta reguła działa wszędzie, choć zbyt często zdarza się o tym zapominać.
Uzupełnienie narzędzi coacha
Coaching Prowokatywny warto potraktować jako dodatkowe narzędzie. Potężne i szybkie narzędzie wspierające coaching ‘tradycyjny’. Do wykorzystania tam, gdzie nie dzialaja bardziej ‘klasyczne’ narzędzia, tam, gdzie trzeba szybko zbudować dobry kontakt, przebyć blokadę, wyzwolić motywację czy kreatywność.
Nie jest dla wszystkich. Nie ma narzędzia, które zadziała zawsze i wszędzie, więc i coaching prowokatywny nie będzie działał zawsze i wszędzie – w rękach każdego coacha, wobec każdego klienta. Aby móc go dobrze wykorzystać, potrzebne jest po stronie coacha doświadczenie i wyczucie. I odwaga, by próbować i sprawdzać efekty.
Skoro coaching prowokatywny jest taki skuteczny, to jak się go nauczyć?
Można czytać książki, oglądać nagrania (także w Internecie). Jednak nic nie zastąpi treningu – ćwiczeń pod okiem trenera, który dobrze wie, o co chodzi. Metoda łączy wiele elementów, które warto poznawać i ćwiczyć małymi porcjami, łączyć ze sobą i od razu wypróbowywać. Oglądać przykładowe sesje i zauważać ważne elementy. I mieć przy tym mnóstwo zabawy, bo bez śmiechu coachingu prowokatywnego nie ma.
Tomasz Kowalik
Certyfikowany trener i coach; promotor coachingu prowokatywnego, sprowadził coaching prowokatywny do Polski, rozwija go, stosuje w praktyce oraz uczy coachów, terapeutów i menedżerów.
Specjalizuje się w szkoleniach z zakresu coachingu (klasycznego i pro wokatywnego) oraz rozwiazywania konfliktów przez obustronna wygraną. Jest licencjonowanym trenerem metody Transforming Communication(TM). Współpracuje także z trenerami zagranicznymi, organizując Warsztaty Misztrzów™ - cykl treningów dla trenerów, coachów i menedżerów prowadzonych przez światowych trenerów i obejmujących najnowsze i najskuteczniejsze umiejętności „miękkie”.
Absolwent wydziału Informatyki i Zarządzania Politechniki Wrocławskiej.
Jest członkiem Association for Provocative Therapy (Wielka Brytania) i nie należy do żadnej partii politycznej ani w kraju, ani za granicą.
Koniecznie zobacz PROGRAM szkolenia!